5.

Środa – Warszawa.

Wcześniejszy wyjazd do stolicy – zbyt krótki. Musiałem wracać i w pośpiechu robiłem zdjęcia. Bez sensu.

Tym razem – byłem na miejscu ok. 11:30 na ul. Olszewskiej, tam miałem do zrobienia kilka zdjęć (5 minut roboty). To jest Stary Mokotów, boczna Puławskiej. Na aplikacji Pamięć Miasta sprawdziłem, że w tej okolicy, w sąsiednich uliczkach, są miejsca związane z Powstaniem Warszawskim. Ciągle jestem pod wrażeniem filmu. Bardzo dziwne wrażenie. W końcu nie dowiedziałem się nic nowego.

Później szybki rajd do AWF-u. W Warszawie to zabytkowy modernistyczny kompleks z lat 30 (że też przetrwał).

Potem rajd do jednego z wydziałów UW, na 10 minutowe spotkanie tuż przed 14:00. Ze mną był Serafin.

O 14:00 mieliśmy już czas by gdzieś usiąść i napić się kawy, pogadać. Pojechaliśmy do Muzeum Powstania, kupić książkę. Tamta okolica – bardzo zmieniona względem tego, co pamiętam jeszcze sprzed kilku lat. Wiele wieżowców, szklanych budynków, pomiędzy nimi pojedyncze stare kamienice, bardzo wzruszające. Okolice muzeum to Wola. Kupiłem książkę Rzeź Woli. Mogłem przez internet, ale pomyślałem, ze warto przyjechać tutaj i może przy okazji kupić jeszcze parę innych pozycji, i rzeczywiście – w sklepiku muzeum kupiłem jeszcze m.in. dwie płyty za 5 zł sztuka (w promocji – składanka do wierszy Gajcego i – piosenki o Warszawie).

Tuż obok w starej kamienicy (ukrytej między świeżymi wieżowcami i biurowcami ze szkła i metalu) weszliśmy do maleńkiej restauracji greckiej i zjedliśmy obiad, popijając kawą.2014-11-05-13-11 2014-11-05-13-11b 2014-11-05-13-11c 2014-11-05-13-11d 2014-11-05-13