Category Archives

18 Articles

Pisaniny

Michał Heller

Posted by admin on

pluszcz00001

Ks.Michał Heller – wykład w Rzeszowie, zorganizowany w Filharmonii zgromadził tak wiele osób, że ucieszony, iż pojawiłem się na miejscu spotkania pół godz. przed czasem, bez problemu znajdę wolne miejsce na wprost sceny, błądziłem długo między rzędami dopytując bezskutecznie, czy upatrzony wolny fotel jest rzeczywiście niezajęty. W końcu – w myśl zasady, że ostatni będą pierwszymi – ktoś ze sceny ogłosił, że można zajmować miejsca na scenie. Pozostali musieli skierować się do bocznej sali, w której był telebim (a więc na wykładzie była pełna sala i jeszcze druga sala mieszcząca 200 osób).

Wykład był dość krótki, prosty. Ksiądz mówił wolno, dużymi literami, pokazywał sporo slajdów. Mimo wszystko myślę, że wielu obecnym, po tym, co usłyszeli, poruszył się cały wszechświat. Tak i mnie.

Jedna z informacji: w miarę postępu czasu rośnie entropia, tzn. chaos. Czyli – im bardziej upływa czas, tym jest większy bałagan. Nb. słowo entropia – kiedyś długo go szukałem i nie mogłem znaleźć, teraz chyba mi utkwi w pamięci 🙂 Matematycznie: UPŁYW CZASU = WZROST ENTROPII i odwrotnie.

Rozpad jest złem fizycznym. Jak to możliwe, że w rozpadającym się świecie istnieją struktury zorganizowane, kumuluje się energia? Wynika to z faktu, że niejednorodna materia jest w stanie tworzyć struktury zorganizowane (nie wiem, czy dobrze to przytaczam – mam wrażenie, że każde słowo Hellera ma sens i zmiana choćby jednego już powoduje, że zdanie jest nieprawdziwe 🙂 I dalej: rozpad jest czymś naturalnym, czymś określonym matematycznie. I teraz pytanie: skąd GUŁAG? Tzn. jak to możliwe, że w historii wszechświata od jego powstania pojawiło się zło moralne? Coś analogicznego do zła fizycznego, ale w świecie człowieka. Człowiek ma wolną wolę – wolność. Żyjemy w świecie najlepszym z możliwych (wg niektórych astrofizyków), bo lepszy jest świat, w którym istnieje wolność i zło od tego, w którym istnieje samo dobro, ale nie ma zła, więc nie ma wolności (możliwości wyboru). Więc istnienie wolności jest na tyle ważne, że z tego powodu zło ma rację bytu.

Ale czy zło da się usprawiedliwić? Nie, bo jest irracjonalne.

DOBRO jest racjonalne i stoi u podstaw Wszechświata. Przyczynąistnienia Wszechświata jest dobro.

Ważne znaczenie w tym gąszczu ma sztuka. Tutaj cytat:

Jak pogodzić konieczność Dobra z wolnością czynienia zła?

Gdzie szukać obszaru rzeczywistości, w którym wolność współżyje w koniecznością, a który byłby nieco bardziej przejrzysty dla naszego umysłu?

Myślę, że takim obszarem jest sztuka. W dziele sztuki – w prawdziwym arcydziele – zarówno cały zamysł, jak i każde pociągnięcie ręki mistrza jest wyrazem jego wolności. Bez jego wolnej decyzji wyrażającej się w każdym szczególe, mogłaby powstać jako replika ale nigdy dzieło sztuki. Równocześnie jednak ręka mistrza jest powodowana subtelną koniecznością.”

Pisaniny

11.11. Beskid Niski

Posted by admin on

Pon. – koło Filharmonii  z Karolem – przy fladze i przy pomniku AK, pod którym następnego dnia odbyły się uroczystości, złożenie kwiatów itp. My nie mogliśmy przyjść, bo w tym czasie byliśmy w drodze do Tylawy (w samym środku Beskidu Niskiego, między Barwinkiem a Olchowcem), razem z Markiem, Sabiną i ich dziećmi.

Dzisiaj rano – na spotkaniu Koła AK w Rzeszowie.

Przeglądanie gazet, kandydatów na radnych i prezydentów. Okazało się, że z naszego okręgu startuje tato kolegi (fajny gość), więc wiemy już na kogo postawimy krzyżyk. Swoją drogą ciekawe doświadczenie. W tych wyborach bardzo wielu wyborców zna osobiście lub przynajmniej z ulicy swoich wyborców. Zupełnie jak w starożytnych poleis.

2014-11-10-14-17-48-970x545 2014-11-10-14-18-30-970x545 2014-11-10-14-42-36-727x970 2014-11-10-14-46-48-727x970 2014-11-10-15-11-25-970x545 2014-11-11-14-11-43-970x545 2014-11-11-14-17-34-970x545 2014-11-11-14-50-51-727x970

Pisaniny

5.

Posted by admin on

Środa – Warszawa.

Wcześniejszy wyjazd do stolicy – zbyt krótki. Musiałem wracać i w pośpiechu robiłem zdjęcia. Bez sensu.

Tym razem – byłem na miejscu ok. 11:30 na ul. Olszewskiej, tam miałem do zrobienia kilka zdjęć (5 minut roboty). To jest Stary Mokotów, boczna Puławskiej. Na aplikacji Pamięć Miasta sprawdziłem, że w tej okolicy, w sąsiednich uliczkach, są miejsca związane z Powstaniem Warszawskim. Ciągle jestem pod wrażeniem filmu. Bardzo dziwne wrażenie. W końcu nie dowiedziałem się nic nowego.

Później szybki rajd do AWF-u. W Warszawie to zabytkowy modernistyczny kompleks z lat 30 (że też przetrwał).

Potem rajd do jednego z wydziałów UW, na 10 minutowe spotkanie tuż przed 14:00. Ze mną był Serafin.

O 14:00 mieliśmy już czas by gdzieś usiąść i napić się kawy, pogadać. Pojechaliśmy do Muzeum Powstania, kupić książkę. Tamta okolica – bardzo zmieniona względem tego, co pamiętam jeszcze sprzed kilku lat. Wiele wieżowców, szklanych budynków, pomiędzy nimi pojedyncze stare kamienice, bardzo wzruszające. Okolice muzeum to Wola. Kupiłem książkę Rzeź Woli. Mogłem przez internet, ale pomyślałem, ze warto przyjechać tutaj i może przy okazji kupić jeszcze parę innych pozycji, i rzeczywiście – w sklepiku muzeum kupiłem jeszcze m.in. dwie płyty za 5 zł sztuka (w promocji – składanka do wierszy Gajcego i – piosenki o Warszawie).

Tuż obok w starej kamienicy (ukrytej między świeżymi wieżowcami i biurowcami ze szkła i metalu) weszliśmy do maleńkiej restauracji greckiej i zjedliśmy obiad, popijając kawą.2014-11-05-13-11 2014-11-05-13-11b 2014-11-05-13-11c 2014-11-05-13-11d 2014-11-05-13

Pisaniny

Miasto 44 (film)

Posted by admin on

Film pokazuje historię miłosną na kanwie wojny, raczej nie da się w tej realizacji wiele poprawić. Bardzo dobre efekty specjalne, realizm dialogów, gestów, zachowań, tonu głosu. Trochę jakby Szeregowiec Ryan, ale gorzej, bo tam w akcji byli żołnierze, tutaj – głównie ludność cywilna, kobiety, dzieci.

Cisza, jaka zapanowała po emisji filmu. Wyszedłem z sali, jak tylko skończył się film i wszedłem w ciemne korytarze galerii handlowej. Zszedłem po schodach, nie czekając na windę. Potem w chłodną noc, do domu.

* * * *

Powstanie Warszawskie – inny film – dokument, na którym byliśmy parę miesięcy wcześniej to film wg pomysłu reżysera Miasta 44.

Baczyński, Kamienie na szaniec – to dwa kolejne filmy, które powstały w ostatnim czasie, traktujące na podobny temat.

I ostatni – Historia Roja – reżyser tego filmu właśnie wygrał sprawę dot. finansowania – PISF odebrał niesłusznie fundusze na realizację tej produkcji (gdy już film był praktycznie gotowy) i przez chyba 2 lata nie dało się go skończyć. Teraz wygląda, że się uda.

Smarzowskiego Róża i film o Wołyniu (w realizacji).

Byle tak dalej.

Pisaniny

3.

Posted by admin on

1.

Położyłem się wieczorem i obudziłem się rano. Janek Pradera

2.

Dzisiaj rano zajrzałem na spotkanie AK. Na spotkaniu co tydzień: trochę formalności. Okazja do rozmów na luźne tematy. Posłuchać tych ludzi, którzy mają już duży dystans – wolność, zupełnie inaczej patrzą. Chyba większość ludzi nie ma nigdy okazji obcować z takimi osobami. Prezes zarządu Koła, gdy zeszło w jakiś sposób na zamek w Rzeszowie – próba odbicia więźniów przez AK w czasie okupacji, powiedział, że pamięta. – Brał pan udział? – spytałem. – Nie, tam szli specjaliści, ludzie wyszkoleni, nie taki jak ja. Ale zginął tam mój dobry kolega. Bardzo inteligentny wykształcony człowiek. Przychodził do mnie do warsztatu, przegadaliśmy wiele godzin. (…)

3.

Pewien brat radził się abba Matoesa: „Co mam robić? Mam utrapienie ze swoim językiem: kiedy wchodzę między ludzi, nie potrafię go opanować, ale krytykuję wszystkie ich dobre czyny i robię im wymówki. Co mam począć?” Starzec mu odpowiedział: „Jeśli nie potrafisz opanować języka, ucieknij i żyj samotnie. Bo to jest słabość; ten zaś, kto mieszka pośród braci, nie powinien być kanciasty, ale okrągły, żeby umiał się obracać ku wszystkim”. I dodał starzec: „To nie z powodu cnoty mieszkam samotnie, ale z powodu słabości: bo ci którzy wchodzą między ludzi, ci są silni”.

To fragment apoftegmatów. Większy fragment tutaj. Zawsze polecam.

Pisaniny

2.

Posted by admin on

4.55 pobudka. Jazda w deszczu do Krakowa. Krakowskie korki i ok. 9:30 muzeum AK przy Wita Stwosza – problem z wjechaniem. Okrążenie Cm. Rakowieckiego i przy drugim podejściu udało się wjechać do środka, przez jakiś prywatny parking, przy bramie którego był napis – tylko dla posiadaczy abonamentu (czy coś w tym rodzaju). Muzeum – w zabytkowym obiekcie, dawnym składzie amunicji twierdzy Kraków. Na dziedzińcu (przeszklony dach) ekspozycja – barykady, groby. W podziemiach – m.in. rekonstrukcja V-2. Warto przyjechać kiedyś na spokojnie.

Wracanie przez Bochnię – w Bochni zdjęcia w Uzdrowisku. Najstarsza kopalnia soli w Polsce.

Siedzę i odzyskuję dane z dysku. Już któraś metoda. W końcu coś jakby ruszyło, ale dalej część dysku sprawia problemy. Program się nazywa DMDE i chyba jak dotąd radzi sobie najlepiej. Siedząc, czekając na zakończenie procesu odzyskiwania pierwszej partii zdjęć, chwila czasu, by coś napisać.

Pisaniny

Beskid Niski

Posted by admin on

wieczorki-124

Lektura wspomnień Leszka Hrabskiego o Beskidzie Niskim sprawia, że na wsi Barwinek, Smereczne, Wilśnia, Olchowiec będę odtąd patrzył nieco inaczej. Kiedy szliśmy tamtędy z Adamem przed kilkoma laty, nic nie wiedzieliśmy o tych miejscach, dla nas był to tylko dłuższy odcinek drogi, dzielący nas od granicy parku narodowego, w którym się znajdowaliśmy. Na niezbyt dokładnej mapie sztabowej 1:100 000 widzieliśmy jedynie nazwy geograficzne, dawne nazwy wsi, których nie znaliśmy nigdy dotąd. Teraz nabrałem większej niż kiedykolwiek ochoty, żeby tam wrócić. Zresztą chęć ta wspisuje się w częste o tej porze roku pragnienie, gdy mniej więcej jesienią czy zimą zaczynam myśleć o miejscach w Beskidzie Niskim, wodzić po mapie, wertować przewodniki. I pragnienie to zaspokojone jest dopiero przy pierwszej okazji do wyjazdu, najczęściej wczesną wiosną.

Wspomnienia o Beskidzie Niskim zawiodły mnie do ostatniej wizyty w Zyndranowej, która miała miejsce we wrześniu. Pojechaliśmy tam samochodem wraz z Asią, Tomkiem G., Rafałem i Suyią. Zresztą nocna podróż nie odbyła się bez przygód, kiedy dotarliśmy do Opola, zatrzymaliśmy się na parkingu – samochód wskutek awarii tarczy sprzęgła nie ruszył dalej. Musieliśmy wrócić z powrotem do Wrocławia i ruszyć w podróż innym samochodem. Rano w sobotę odwiedziliśmy jeszcze samotnię św. Jana z Dukli, patrona Lwowa. Kierowaliśmy się do chatki SKPB Rzeszów, położonej na samym końcu Zyndranowej. Tam mieliśmy się spotkać z przyjaciółmi Asi. W Beskid Niski przyjechał też Wojtek, ale on udał się do schroniska w Radocynie i miał nas odwiedzić tego dnia.

Wiele wędrówek przewija się w mojej pamięci w postaci mocno onirycznej, wręcz bajkowej, zupełnie oderwanej z kontekstu terenowego. Wynika to trochę z faktu, że często w miejscach tych byłem po raz pierwszy i nieraz były to długie, całodzienne wyprawy, w których nie da się zapamiętać wszystkiego, pośród dziesiątek kilometrów wędrowania, fakty przy swej indywidualnej intensywności doznań zaczynają się mieszać między sobą, obrazy tracą kolejność. Miałem w głowie wiele takich obrazów, których nie mogłem nijak przyporządkować. Pamiętałem miejsca, ale za bardzo nie wiedziałem już, gdzie one są. Dopiero po pewnym czasie, kiedy odwiedzałem te same okolice po raz kolejny, w innym kierunku, okolice się uzupełniały, miejsca nabierały kontekstu, pełnego wymiaru. Mapa w mojej głowie uzupełniała się.

Na takie też okolice w mojej głowie natknęliśmy się tego dnia. Gdy dojechaliśmy do chatki w Zyndranowej, zjedliśmy śniadanie, zebrali się wszyscy chłopacy i ruszyli w góry. Byli z nami Daniel i Damian, a także kuzyni Asi – Bartek i Mateusz, którzy na szlaku granicznym mieli się od nas odłączyć i udać się na autobus do Barwinka, oraz Rafał i Tomek G. Chatka w Zyndranowej otoczona jest łąkami i porośniętymi lasem grzbietem, którym idzie szlak graniczny. Nie prowadzi do niego żadna konkretna ścieżka, a nawet jeśli taka jest na mapie, bardzo łatwo się na niej zgubić. Zresztą Daniel i Damian od początku mieli zamiar kierować się jedynie wskazaniami kompasów. Ruszyliśmy w kierunku południowym i tam na zrębowisku za wsią zobaczyłem miejsce, w którym kiedyś chyba byłem. Przez chwilę starałem się zweryfikować to jakby znajome miejsce ze wspomnieniami. Zrębowisko jakby znajome, potem podejście przez jerzyny do szlaku granicznego – nigdy jednak nie pamiętałem dokładnie lokalizacji geograficznej tego miejsca. Teraz widziałem je ponownie na oczy. Przed kilkoma laty przechodziliśmy tędy z Adamem i Chinook. Nie pamiętałem jednak, miałem je w głowie, ale w postaci zupełnie nieprzyporządkowanej. Ciekawe zresztą, że okolice, które dla jednych są bajkowym wspomnieniem, dla innych potrafią być miejscem rutynowych wędrówek. Wtedy w 2003 roku z Adamem i Chinook dotarliśmy do Zyndranowej wieczorem. Rozbiliśmy się na łące za niewielkim wzniesieniem, które zasłaniało nasze namioty. Zagotowaliśmy wodę na herbatę. Było to mniej więcej na wysokości cerkwi w Zyndranowej. Następnego dnia ruszyliśmy na południe, a potem szlakiem granicznym do Certiżnego.

Wracając jeszcze do wspomnień Leszka Hrabskiego, opisuje on, że we wsi, w której mieszkał, w sadach było kilkaset drzew owocowych. Przejście frontu w 1944 nie pozostawiło ani jednego drzewa. Na rozoranej pociskami ziemi nie dało się poznać miejsc, w których dokładnie stały gospodarstwa i domy. W tym czasie radzieccy oficerowie dziwili się – jak to możliwe, że Niemcy utrzymywali się na pozycjach wokół wsi, kiedy oni przeprowadzili tak dokładny ostrzał altyleryjski. Wspominali też, że tak zacięte walki prowadzili jedynie pod Kurskiem i Stalingradem. Ze spokojnej ukrytej w dolinie małej wioski pozostało jedynie rozorane żelastwem pole. Po słowackiej stronie znajduje się cmentarz żołnierzy radzieckich w formie pomnika. Wielu mieszkańców wsi po polskiej stronie spod gradu kul niszczących ich domy uciekali na słowacką stronę, do słowackich wsi, gdzie było spokojniej. Te wspomnienia z czasów wojny skłoniły mnie do powrotu do niedokończonej notki z Beskidu Niskiego, którą niniejszym uzupełniam i publikuję. Poza tym postaram się pisać trochę częściej, nie wiem jednak, co mi z tego wyjdzie : ) Co się zaś tyczy wspomnień z wojny w BN, można je przeczytać na stronie http://beskid-niski.pl/index.php?pos=/lemkowie/wspomnienia (w bocznym menu w 6-ciu częściach).