Muzeum Katyńskie

img_8318_m

Mam wrażenie, że niektórzy Rosjanie zgrzytają zębami na myśl, że w Cytadeli – wzniesionej przez ich przodków po Powstaniu Listopadowym, żeby wzmocnić kontrolę nad buntowniczym miastem – powstało to muzeum. Taki wniosek można wysnuć obserwując protesty dyplomatyczne ze strony rosyjskiej na nasze jakiekolwiek sygnały o usunięciu kolejnego pomnika sowieckiej obecności w naszym kraju i etnograficzne wycieczki Michała Patera po Rosji. Jakkolwiek z badań wynika, że 28% badanych Rosjan uważa, że za zbrodnię odpowiedzialni byli Niemcy, a 53% nie wie kto, tylko 19%  – że władze radzieckie (dane z 2010 r.).

Muzeum Katyńskie jest miejscem niesamowitym, już choćby poprzez fakt na rewelacyjny projekt ekspozycji i sposób zagospodarowania tego fragmentu Cytadeli. Najważniejsza ekspozycja umieszczona jest we wnętrzach obiektu na kilku poziomach, jednak na zewnątrz teren również jest świetnie urządzony.

Cały teren Cytadeli zresztą podzielona jest na kilka obszarów, ma kilku gospodarzy, tuż za płotem obok muzeum mieści się jednostka wojskowa, ponoć wycofywana z tego miejsca od dłuższego czasu w ramach ogólnej tendencji wyprowadzania wojsk z centrum miast, jednak – wbrew temu – niedawno do jednego z historycznych budynków wprowadziła się Obrona Terytorialna, tak więc ewentualna rozbudowa Muzeum Katyńskiego na razie się odsuwa. Z drugiej strony jednostki wojskowej zlokalizowane jest muzeum X Pawilonu, które miała łączyć ścieżka z Muz. Katyńskim; tak więc pewnie w przyszłości, zobaczymy.

Tymczasem wchodzimy do muzeum. Z reguły zaleca się, by przybywający tutaj mieli ukończone 16-17 lat. Nasza ekipa natomiast składa się z dzieci w wieku półtora, 4 i 6. Myślę jednak, że dla zrozumienia dramatu tej ekspozycji potrzebny jest wiek nieco wyższy. Nie ma tu raczej obrazów wprost epatujących przemocą, głęboki dramat jest raczej ukryty i wymaga zrozumienia kontekstu.

Muzeum w tej odsłonie zostało otwarte w ub. roku we wrześniu, wcześniej przez 20-kilka lat mieściło się gdzie indziej i miało dużo bardziej klasyczną formę. Aktualnie robi wrażenie. Najważniejszą chyba częścią są tzw. relikwiarze, duże stojące gabloty, zawierające tysiące glinianych wnęk, w których poukładane są prywatne rzeczy, znalezione podczas ekshumacji na początku lat 90. Zadziwiająca jest ich ogromna ilość, wprost nie do uwierzenia, że ofiary miały te wszystkie rzeczy przy sobie. Okazuje się jednak, że NKWD-owcy bagaże, plecaki Polaków zakopali po prostu w osobnym dole. Dlaczego ich nie spalili? –

W 1943 Niemcy – po inwazji na ZSRS – prowadzili badania w Katyniu i również wykopali wiele przedmiotów, nieraz wyjątkowo cennych, jak zapiski więźniów, były wtedy nieraz w bardzo dobrym stanie, jako że leżały w ziemi raptem 3 lata. Przewieziono je do Krakowa, gdzie były poddane badaniom zespołu dra Robla; który później ukrył katalog tych przedmiotów na jednej z belek – który w ten sposób dotrwał do naszych czasów. Natomiast same relikwie katyńskie były wywiezione do Drezna, gdzie uległy zniszczeniu. W internecie widzę informacje, że być może jakaś skrzynia lub kilka, została wykradziona i ukryta gdzieś na terenie Krakowa. Jednak pracownicy muzeum nie wspominają nic o tym, młoda przewodniczka, która nas oprowadzała, jasno stwierdziła, że tamtych rzeczy już nie ma, pozostał jedynie spis inwentarza.

W muzeum jednak jest wiele poruszających autentycznych eksponatów. Obok łyżek, szczoteczek, zapalniczek, znaczków, wystruganych w obozie pamiątek, są tam np. łuski wyciągnięte z dołów; które niewątpliwie pochodziły z broni egzekutorów. Oprawcy początkowo posługiwali się sowieckim rewolwerem nagant, który jednak zacinał i psuł się zbyt często (trudno wyobrazić sobie wrażenia ofiary, która czekała, aż nkwdowiec stojący gdzieś z tyłu jego głowy naprawi narzędzie zbrodni) – w końcu zamieniono je na pistolety niemieckie, które w jakichś okolicznościach trafiły do magazynów sowieckich (wszak do czasu obie strony były w sojuszu). Później te niemieckie łuski sowieci starali się wykorzystać jako dowód, że za zbrodnią katyńską stoją Niemcy; można je zobaczyć w jednej z gablot muzeum – niepozorne strzępy blaszek, zwinięte w ruloniki, w których wnętrzach znajdował się zabójczy ładunek.

Śmieszne jest to, że wielu autorów podobnych zbrodni żyło w przekonaniu (i pewnie to głaskało ich sumienie), że nikt się o tym nie dowie, że nic nie wyjdzie na światło dzienne.

Katyń – i inne miejscowości – w sumie 5 różnych miejsc, gdzie byli mordowani i pochowani w masowych dołach polscy oficerowie, lekarze, policjanci, adwokaci, harcerze… 22 tyś. ludzi, których historia urwała się, którzy być może mieli jakąś misję do wykonania, a nie zdołali już tego zrobić. Komunizm – gdyby nie istniał – może oni tworzyli by zręby RP po zakończeniu II wś., jednak ich życiorysy zostały drastycznie ucięte i skazane na zapomnienie. Podziurawione menażki, garnki, przedmioty codziennego użytku zostały zniszczone przez nkwdzistów w ten sposób, by miejscowa ludność nie kopała tutaj w celu pozyskania takich naczyń i – przy okazji – nie odkryła czegoś jeszcze. Chodziło o to, żeby słuch po tym miejscu zaginął, by zarosło lasem i przepadło.

Dlatego tym bardziej takie miejsca, jak to w Cytadeli, są potrzebne – po to, żeby tych 22 tys. polskich inteligentów, wybitnych jednostek, mogło żyć dalej, ich biografie mogły być znów podjęte po tej drastycznej wyrwie PRL-u.

W Rosji takie groby, jak ten w Katyniu, są nieprzebadne, tam jakby szacunek do pojedynczego życia nie jest tak wielki, socjalizm/komunizm operował masami, jednostka nie ma znaczenia i to chyba przetrwało w mentalności wielu Rosjan, którzy dzisiaj z rozżewnieniem wspominają dawną potęgę ZSRR i „bohaterski marsz” Stalina na Berlin.

Pytałem się, jak odbierają to miejsce przyjeżdżający tutaj Rosjanie. Nasza przewodniczka zdradziła, że nie pamięta żadnej wycieczki. Natomiast pan pułkownik, gospodarz tego miejsca, twierdzi, że przechodzą w milczeniu, nie okazują emocji.

Poniżej kilka zdjęć. Można zobaczyć m.in. zapalniczkę z logiem Chevroleta, obiektyw, pozostałości świadczące, że wśród ofiar byli duchowni katoliccy, ale też prawosławni czy osoby związane z islamem.

img_8309_m img_8311_m img_8315_m img_8316_m img_8317_m img_8318_m img_8320_m img_8321_m img_8292_m img_8287_m img_8284_m img_8337_m img_8330_m img_8329_m img_8327_m img_8326_m img_8325_m img_8324_m img_8323_m img_8322_m