Unici

img_8845_m

Z domu wyjechałem po 5 rano. Miałem 300 km do przejechania i po południu drogę powrotną tej samej długości. Trzeba było zatankować; sieć stacji Huzar, choć w logu husarz, czemuś ostatnio darzona przeze mnie dużą sympatią. Kupiłem kawę i paczkę krówek z napisem „Smak PRL-u”. Mniej więcej od Włodawy rozpoczyna się 40-kilometrowy odcinek drogi biegnący wzdłuż Bugu, będącego jednocześnie linią graniczną między Polską a Białorusią. Bug to zbliża się to oddala od trasy, ale nigdy dalej, niż na jakieś 3-4 km. Droga jest dobra, myślałem, że to będzie okolica dużo bardziej prowincjonalna. W końcu dojeżdżam do Sanktuarium w Kodniu, gdzie kiedyś stał główny zamek Sapiehów (wysadzony w czasie II wś.). 8 km dalej jest wieś Kostomłoty, jedyna unicka parafia na świecie.

Dla porządku:

988 Ruś przyjmuje chrzest.
1054 rozłam Kościoła katolickiego na rzymski i biznatyjski.
1596 Unia Brzeska, na powrót jednocząca oba Kościoły na terenach Rzeczpospolitej

22 km na południe od Brześcia leży wioska: Kostomłoty. Jadąc do Kostomłotów poczułem się, jakbym wszedł w bardzo skomplikowany bizantyjsko-rzymski gąszcz, którego z racji złożoności, nie jestem w stanie zrozumieć. Pierwszym uderzeniem była podana mi przez o. Mirosława z Kodnia informacja, że unici (neounici), to co innego, niż greko-katolicy, potocznie zwani właśnie w ten sposób. Jakie są różnice, dokładnie nie wiem. Z pewnością jedną z nich jest okoliczność powstania owego wyznania, wskrzeszonego w latach 20. XX w. po latach tępienia i prześladowań w okresie zaboru rosyjskiego. Inaczej, niż w przypadku greko-katolików, którzy funkcjonowali nieprzerwanie w zaborze austro-węgierskim.

Cały pas od Włodawy do Terespola bogaty jest w ludność bizantyjską – szczególnie prawosławną. Jest tutaj między innymi prawosławny monaster św. Onufrego; ale też w wioskach widać znaki cerkiewnej kultury, choćby w postaci wziętych z ikon malunków na murach i deskach kaplic, czy portali do cmentarzy tudzież zgromadzeń zakonnych.

988 – Jest to data chrztu Włodzimierza Wielkiego, który od tego momentu zaczął szerzyć chrześcijaństwo w swoim państwie, dlatego datę tę przyjmuje się za chrzest całej Rusi (księżniczka kijowska Olga, jego babka, przyjęła chrzest w 954 albo 955, ale jej syn, Światosław, nie powtórzył tego aktu). Dawna Kronika Nestora, zwana Powieścią doroczną, wspomina, że Włodzimierz chciał poznać różne religie. Jego wysłannicy po powrocie z Konstantynopola tak opisywali swoje doświadczenia: „Następnie udaliśmy się do Grecji, a Grecy zaprowadzili nas do budynku, w którym czczą swego Boga, a my nie wiedzieliśmy, gdzie jesteśmy, na ziemi czy w niebie. Nie ma bowiem na ziemi czegoś tak wspaniałego i tak pięknego; nie umiemy tego opisać. Wiemy tylko, że ich Bóg przebywa tam wśród nich, a ich nabożeństwo jest bardziej prawdziwe niż ceremonie innych narodów”.

1054 – rozłam Kościoła na wschodni i zachodni był raczej kwestią przypadku i zbiegu różnych okoliczności. Sytuacja wynikła z niedelikatności pojawiających się na styku obu obrządków – np. w południowej Italii, będącej dotąd w zasięgu wpływów bizantyjskich – zmuszano greków do przyjęcia obrządku łacińskiego, w odpowiedzi patriarcha Konstantynopola zaczął podobnie traktować łacińskie kościoły w Konstantynopolu. Zagrały tu upór, małostkowość. Papieże i patriarchowie nieraz obrzucali się ekskomuniką, tym razem jednak z jakiegoś powodu miało to dużo głębsze reperkusje, a 4 pierwsze krucjaty (1095-1204) pogorszyły sytuację i zaogniły konflikt (w 1204 łacinnicy złupili Konstantynopol, grecy uznali to za zdradę, co ostatecznie domknęło schizmę). Nastąpił 60-letni okres panowania łacinników w Konstantynopolu. Oba Kościoły i obrządki funcjonowały zgodnie, z czasem jednak papieże dążąc do zjednoczenia, zaczęli powoli spychać coraz bardziej liturgię grecką i zastępować ją liturgią łacińską, co nie poprawiło sytuacji. Pojawiały się jeszcze później próby zjednoczenia, jednak bez większego skutku.

Ciekaw jestem, jak daleko przed nami jest perspektywa ponownego zjednoczenia obu wyznań. Proboszcz z Kostomłotów mocno mnie zmartwił, bo studząc mój entuzjazm stwierdził, że wg niego raczej się oddalamy od siebie. Bracia prawosławni często dokonują aktów nieufności, niezgodnie z prawem kanonicznym nieuznając nawet katolickich chrztów (przypadek z dużego polskiego miasta). Wielką wartością prawosławia jest kultura pisania ikon, nieobca też dla Kościoła katolickiego, jednak nazbyt u nas marginalna, z rzadka jedynie dokonując małych ekspansji (np. wystroje seminariów Redemptoris Mater, tzw. Korona Misteryjna .. itp.) Rozdźwięk pomiędzy obu wyznaniami polega jedynie na szczegółach, bardziej nieteologicznych, a jeśli, to wynikających z błędów tłumaczenia. Czas pokaże.

img_8822_m img_8826_m img_8827_m img_8829_m img_8852_m img_8856_m img_8858_m img_8859_m img_8872_m  img_8879_m img_8888_m img_8890_m img_8893_m img_8895_m img_8896_m img_8898_m img_8899_m img_8902_m img_8903_m img_8910_m img_8911_m